Zwalczanie ognia ogniem
Korzystanie z usiug specjalistów do spraw edukacji seksualnej i plano-wania rodziny, aby pomóc nastolatkom w radzeniu sobie z seksualnością ma tyle samo sensu, co wzywanie podpalacza, aby ugasii pożar. Każdy z nich bowiem zamiast gaśnicy używa miotacza ognia! Wcale nie w tym rzecz, abyśmy w geście rezygnacji rozkładali ręce, lamentując, że dzieci i tak będą to robić, więc lepiej je zabezpieczyć. Przeciwnie, chodzi o to, aby pomóc im nauczyć się mówić „nie". Zamiast szkolić je w zakresie kontroli urodzin, powinniśmy uczyć je samokontroli.
Nasza kultura w zadziwiający sposób ucieka od rzeczywistości, gdy chodzi o pomoc dzieciom w radzeniu sobie z ich seksualnymi instynktami. Dobitnie dowiódł tego przebieg pierwszej krajowej konferencji na temat zdrowia nastolatków (National Teenage Health Conference), sponsorowanej przez Uniwersytet Emory. Odbyła się ona 19-20 czerwca 1978 roku w Atlancie (stan Georgia). 381/C-9 Celem konferencji było przekonywanie nastolatków do podejmowania samodzielnych decyzji dotyczących aktywności seksualnej z uwzględnieniem stosowania odpowiednich środków antykoncepcyjnych. Zaproszono 1200 uczniów. Przyjazd wielu z nich został sfinansowany przez grupy planowania rodziny.
W konferencji wzięło udział wielu doradców, którzy chcieli nauczyć młodzież „nie czuć skrępowania", gdy chodzi o stosunek płciowy. New York Times doniósł jednak, że ich zadanie okazało się trudniejsze, niż oczekiwali. Pewna prelegentka, prowadząca dyskusję w grupie nastolatków, miała poważny powód do niezadowolenia. Kiedy bowiem próbowała przekonać młodych ludzi, że może im się zdarzyć przedmałżeński seks „wielokrotnie napotykała z ich strony opór. Młodzi w różny sposób dawali do zrozumienia, że nie muszą wiedzieć o tym, czym się nie zajmują". Oto dalszy fragment artykułu:
Pierwsza sfrustrowana orędowniczka programu planowania rodziny uznała niechęć młodych do zaakceptowania jej poglądów za przejaw nadzwyczajnego problemu zwanego (nie podała przez kogo) „paradoksem zachodzenia w ciążę". „Te dziewczęta po prostu nie chcą przyznać, że pewnego dnia mogą stać się seksualnie aktywne - oświadczyła - i to właśnie one zajdą w ciążę, jeśli podejmą stosunki seksualne, ponieważ nie biorą pod uwagę planowania życia seksualnego, w tym antykoncepcji. Będą więc udawać, że zaszły w ciążę przez przypadek, że zostały skłonione do popełnienia grzechu". Następnie dodała: „Czasem obawiam się, że etyka judeochrześcijańska to element, który w największym stopniu
przyczynia się do zajścia w ciążę tych nastolatek, z jakimi mam do czynienia w mojej pracy". 381/C-9
Ta „propagatorka planowania rodziny" nakłaniała dziewczęta do tego, aby zawsze - „na wszelki wypadek" - miały przy sobie środki antykoncepcyjne, aby ewentualnie móc się zabezpieczyć. Jest to przejaw tego samego destrukcyjnego podejścia, według którego młodzi są niczym więcej niż zwierzętami w okresie rui. Osoby reprezentujące takie nastawienie do sek-sualnych popędów młodzieży powtarzają: „Słuchajcie, w końcu i tak będziecie to robić, więc bądźcie dobrze przygotowani".
Rozprowadzane na konferencji ulotki PPFA instruowały młodzież,-jak pomagać sobie nawzajem zakładać prezerwatywę lub aplikować anty-koncepcyjną piankę, czyniąc z tego element gry wstępnej. Co prawda po-wiedziano uczniom, że decyzja należy do nich, lecz o abstynencji seksualnej aż do zawarcia związku małżeńskiego wspomniano jedynie dla porządku. Praktycznie nikt nie popierał takiego rozwiązania. Przeciwnie -przesłanie całej konferencji sprowadzało się do sugerowania dzieciom, że nie ma nic złego w zgodzie na seks, o ile jest on „bezpieczny".
Mimo iż w konferencji wzięło udział mnóstwo młodzieży objętej pro-gramem planowania rodziny, niewielu jednak było przekonanych, że seks przedmałżeński to nic złego. Wyniki przeprowadzonej ankiety ujawniły, że 43% spośród 352 chłopców obecnych na zjeździe uważa seks za coś, co powinno mieć miejsce dopiero po ślubie. Zaś pewna czternastolatka „uznała, że dyskusja wprawiała ją w zażenowanie i z uporem patrzyła w drugą stronę, gdy zdeterminowana pracownica poradni grzebała w stosie środków an-tykoncepcyjnych, wyjaśniając jednocześnie, jak ich używać i skąd je wziąć". Klasyczny komentarz nastolatek brzmiał: „A w ogóle po co to robić?".